9 maja Dzień Zwycięstwa cz. 2 Syberyjskie morze
May 21, 2014
SYBERIA

W poprzedniej części o dniu zwycięstwa, Nowosybirsk był przedstawiony dość negatywnie. Sporo uwagi poświeciłem architekturze i ogólnie temu co można zobaczyć na ulicach. Co się tyczy pierwszego, to znalazłem wyjątek od nieprzytulnego wizerunku miasta. Osiedle na obrzeżach Nowosybirska, zbudowane wg. niesyberyjskich standardów. Tutaj jest reklama tego miejsca.

Morze

Ludzie na Syberii, bardziej niż chociażby Polacy, są spragnieni słońca i ciepła. Zima tutaj jest długa, jesień przychodzi wcześniej, a wiosna później niż w Polsce. Lato jest krótkie i może być upalne, a może być chłodne (ze średnią temperaturą 15 stopni)

W związku z tym Rosjanie tak bardzo cenią sobie dacze i wszelkiego rodzaju wypady za miasto w okresie wiosenno-letnio-jesiennym. Nowosybirsk, ze swoim betonowym obliczem, nieoczekiwanie dla wielu przyjezdnych, ma do zaoferowania coś, co trochę przypomina Bajkał i morze razem wzięte, czyli idealne miejsce do odpoczynku na łonie natury. Myślę, że sporo osób, będąc w Nowosybirsku, nie wiedziało o istnieniu tego miejsca. Inaczej, wydaje mi się, nie narzekali by tak na stolicę Syberii.

Denis

Obiecał pokazać morze. Denis jest chłopakiem z Couch Surfing’u, który zaoferował swoją pomoc i wziął na siebie tego dnia rolę przewodnika. Zanim jednak dotrzemy nad wodę jedziemy z nim do jego pracy. Denis pracuje w drukarni. Największej i najstarszej za Uralem. Drukarnia nazywa się groźnie i niezbyt nowocześnie – Sowiecka Syberia i budynki tego zakładu też przypominają czasy ZSRR. Na przykład: biurowiec firmy z pryszczami na fasadzie w postaci skrzynek z klimatyzacją.

W środku.

Denis przyjechał na chwile załatwić jakąś sprawę.

Maszyny drukujące i suszarka w jednym. Temperatura rzędu 45 stopni.

W pomieszczeniu za szybą sprawdza się jakość wydruku.

Wszystkie śmieci lądują w tym kuble.

Rolki papieru.

Kartridże :)

Czasu było mało więc wycieczka po drukarni trwała zaledwie 15 minut. Jedziemy w kierunku morza. Porzucony, niedobudowany hotel. “Stoi tak już z 10 lat” – mówi Denis. Odgrodzili metalowym płotem i przykryli ładna flagą (mamy w końcu Dzień Zwycięstwa)

Odgrodzone od siebie pasy jezdni. Denis: “žTo jest jedyny sposób, żeby powstrzymać ludzi, ,którzy przebiegali ulicę, gdzie im się chciało.”

Typowa ulica w Nowosybirsku – szeroka, bez pasów w otoczeniu bloków.

Czasem bloki przeplatają się z nowymi biurami.

Kiedyś pisałem o Władywostoku, że miasto wygląda tak, jakby bloki w nim  rozmieścił nie architekt, a rozkapryszone dziecko. O Nowosybirsku słyszałem podobne wypowiedzi: “žMa się wrażenie, że bloki po prostu były zrzucane z helikoptera w różnych częściach miasta. ” Wycieczka autem jest przyjemna, bo nie ma korków. Na ulicach, po których jedziemy, zawsze są zatory i normalnie trzeba by stać 1,5 – 2 godziny. Trafiliśmy na święto więc jedziemy bez żadnych przeszkód. Dojeżdżamy do brzegu morza. Zatrzymujemy się obok elektrowni wodnej.

Morze, tak naprawdę, jest zatamowaną rzeką (Ob). Tamą jest wspomniana elektrownia. Miejscowi sprzedają świeżą rybę. Co jakiś czas podchodzi do kija chłopak i z butelki z przedziurawioną nakrętka polewa ryby wodą.

W tym miejscu brzeg, to betonowy murek,

ciągnący się w nieskończoność.

Jedziemy wzdłuż nabrzeża.

Dalej zaczyna się już piaszczysta plaża i las.

Na plaży można robić grilla,

jeździć po niej quadem,

 

oraz grać w siatkówkę.

Na tym zdjęciu widać, jak bardzo miasto się wyludniło na okres świąt.

Wracamy do miasta., a tam… ciąg dalszy dnia flagi.

Zdaję sobie sprawę, że obskie morze, jak się mówi o miejscu, z którego przed chwilą wyjechaliśmy, nie jest jakimś super unikalnym miejscem z krystalicznie czysta wodą i czystymi plażami, ale jak się mieszka w betonowej i zakurzonej dżungli o nazwie Nowosybirsk, to wizyta w tym miejscu jest bardzo przyjemną odskocznią.

Jeszcze, na koniec, odrobina nowosybirskiego pejzażu.

Po spacerze i wielokrotnych wizytach w Nowosybirsku, odnoszę wrażenie, że morze jest chyba rekompensatą dla mieszkańców za życie w betonowym lesie. Co by nie mówić, ale fale i plaża działają kojącą na wiele osób. W końcu  nie każdy ma pod nosem skrawek morza, gdzie może boso przejść się po mokrym piasku.

PS prawie zapomniałem dodać, że plaża w Nowosybirsku  jest nieraz ‘okupowana’ przez nudystów, opalających się gdzieś na ogromnych kłodach wyrzuconych na brzeg przez fale :)

One Response to 9 maja Dzień Zwycięstwa cz. 2 Syberyjskie morze

  1. Marcin says:

    Niczego sobie “plaża” i “morze”.
    A że czasem zimno… cóż, taki urok.

Leave a Reply to Marcin Cancel reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>