Syberyjscy kolejarze
March 31, 2014
SYBERIA

Gdy robiłem fotoreportaż o nietypowej syberyjskiej szkole w czasie pobytu w Itatce miałem okazję spędzić parę godzin w pracy z miejscowymi kolejarzami. Ich praca jest ciężka i wymaga dobrej sprawności fizycznej.

Na stację, czyli do pracy, pojechałem ze znajomym-Andriejem. Andriej pracuje tam od dwudziestu lat. Zimą do pracy jeździ skuterem śnieżnym. Gdy śnieg topnieje, chodzi na piechotę.

Dzień roboczy zaczyna się na bazie, którą jest malutka stacja, czyli drewniany domek, w którym pracują zawiadowcy, ochrona kolei i obsługa techniczna infrastruktury kolejowej.

W środku ściany są “žoblepione” instrukcjami BHP i ostrzeżeniami np.: przed pijaństwem.

Andriej i jego koledzy pracują na odcinku 4-ech kilometrów od stacji, zarówno w jedną jak i w drugą stronę. W sumie 8 km torów, za które są odpowiedzialni. Tego dnia poszliśmy na zachód, w prawo. Na odcinki na trasie nie jeździ się transportem służbowym tylko chodzi się na piechotę, pchając wózek z narzędziami, plecakami z jedzeniem i termosami z gorącą herbatą.

 

Pchanie wózka nie jest trudne, ale gdy śnieżyca zasypie tory trzeba się trochę rozpędzić i przepchać go we dwójkę.

Jednym z podstawowych i pierwszych zadań, tego dnia w pracy, było oczyszczenie niestrzeżonego przejazdu kolejowego.

Po szybkim odgarnięciu śniegu poszliśmy dalej. Andriej i jego dwóch kolegów narzucili takie tempo, że po 20 minutach marszu zostałem daleko w tyle. Andriej pobiegł do przodu.

Po kilku minutach nie było go już prawie widać , a on nawet nie zdążył jeszcze dogonić tamtych.

Po  3-ech kilometrach zatrzymujemy się. Zaczyna się pomiar odchylenia torów od normy.

Pomiaru dokonuje się w paru miejscach na odcinku 500 metrów, co za tym idzie, dużo się “spaceruje”

Po wykonaniu pomiarów, trzeba odkopać szynę ze śniegu.

Potem zaczyna się wyciąganie gwoździ łomami.

Podważanie torów i wsuwanie odpowiednich drewnianych paneli miedzy szyny i szwele.

Profilaktyczne zapełnianie otworów po gwoździach “žpatyczkami” i ponowne wbijanie gwoździ.

Jest to ciężka praca fizyczna. Podstawowe narzędzia to młot i łom.

Na koniec Andriej siada przy torze i mrużąc oko sprawdza poprawność wykonanej pracy.

Po skończonej pracy na odcinku, jest przerwa na gorącą herbatę z termosu i papierosa.

Następnie przenosi się wózek z powrotem na tory (mimo tego, że pociągi tam jeżdżą bardzo rzadko, to i tak, w celach bezpieczeństwa,   za każdym razem trzeba ściągać wózek z torów)

Przejście na nowy odcinek.

Po drodze trzeba zabrać znak ostrzegawczy dla maszynistów informujący o prowadzonych w tym miejscu pracach.

Żeby wbić go w śnieg  na następnym odcinku w odległości 500 metrów od miejsca, gdzie trwają prace techniczne.

W tej pracy trzeba się sporo nachodzić.

Kontrola torów i praca na odcinku 8 kilometrów odbywa się niezależnie od warunków pogodowych – mróz, śnieg, zamieć, deszcz czy upał, trzeba iść i pracować.

“žZimą podkładamy płytki pod tory, a latem z powrotem je wyciągamy i tak na zmianę przez cały rok” – mówi Andriej i dodaje “žZimą lepiej się pracuje, bo latem oprócz sprawdzenia stanu torów i usuwania odchyleń musimy np. kosić trawę wzdłuż całego nasypu, a zimą nie trzeba tego robić i dodatkowo nie ma uciążliwych muszek i komarów.”

Andriej i jego koledzy w czasie pracy dzwoniąc z komórki do zawiadowcy stacji dowiadują się o której dokładnie będzie jechać pociąg. Nie korzystają ze służbowych telefonów czy krótkofalówek. Prawdopodobnie ich nie posiadają. Powiedzieli, że mam jakieś 30 minut żeby dojść do stacji przed pociągiem, a jeżeli on się pojawi, to muszę zejść z nasypu. W takiej sytuacji wg przepisów trzeba odejść od torów na dwa metry, czyli “žutonąć” w śniegu po kolana albo i głębiej. Oni zostali, a ja poszedłem i co jakiś czas odwracałem się, żeby popatrzeć czy nic nie jedzie.

Na szczęście zdążyłem dojść do Itatki, wskakując w biegu na peron, przed nadjeżdżającym pociągiem.

Skład towarowy przemknął i pojechał na północ do oddalonej o 300 km  stacji końcowej w tym rejonie, do Białego Jaru, liczącego 8 tysięcy mieszkańców, miasteczka. Linia, która do niego prowadzi jest, swego rodzaju, ślepą uliczka, po której jeżdżą tylko lokomotywy spalinowe. Dalej za nią rozciągają się już tylko jeziora, bagna i syberyjska tajga.

One Response to Syberyjscy kolejarze

  1. Bartek says:

    Nie ma lekkiej pracy…
    Ale ta rzeczywiście jest trudna z fizycznego punktu widzenia.

    Bardzo fajnie czyta sie artykuł, a dodatkowe zdjecia pozwalają wczuć się w specyfikę treści.

Leave a Reply to Bartek Cancel reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>