Nietypowa szkoła na Syberii
March 17, 2014
SYBERIA

Niedawno odwiedziłem na wpół opuszczone miasteczko na Syberii. Byłem już tam dwa lata temu. Tamta wizyta była spojrzeniem z zewnątrz na byłe wojskowe osiedle położone w syberyjskiej tajdze. Tym razem, za sprawą znajomych, którzy pracują w miejscowej szkole, miałem okazję spojrzeć na Itatkę (tak się nazywa miasteczko) z drugiej strony, “žod środka”.

Pojechałem tam autobusem. Odległość od Tomska wynosi 50 kilometrów. Jedzie się dwie godziny. W środku, gdzie od razu od gorąca zaparowały szyby, połowa ludzi nie zdjęła czapek i kurtek, jadąc tak przez całą drogę. Zauważyłem, że ludzie na Syberii często nie ściągają zimowych ubrań, gdy jadą gdzieś dalej autobusem czy nawet, gdy lecą samolotem przez parę godzin.

Krajobraz za oknem był dość jednolity

Itatka albo, jak mówią miejscowi, gorodok (miasteczko) wygląda mniej więcej tak.

Sklepy spożywcze (po schodkach) i bloki – te zamieszkane i te opuszczone.

Cel mojej wizyty jedyna w miasteczku i we wsi szkoła podstawowa.

Jak już wspomniałem w szkole pracują moi znajomi, małżeństwo Dasza i Żenia. Oni zorganizowali mi wycieczkę po szkole, dali możliwość robienia zdjęć (w Rosji robienie zdjęć w miejscach publicznych często nie jest mile widziane) i wystąpienia z wykładem o podróżach po Rosji. Szkoła, podobnie jak i przedszkole obok, przeszła niedawno kapitalny remont. Jak mówi Żenia: “žNiejedna miejska nawet w połowie nie ma tego co ta”.

Jak wygląda wiejska syberyjska podstawówka? Parę zdjęć ze środka.

Korytarz

“Patriotyzm” bez prezydenta nie ma racji bytu. Putin, godło, hymn Rosji.

W rosyjskich szkołach i na rosyjskich uczelniach często drzwi do sal i gabinetów są przez cały czas otwarte na oścież, niezależnie czy są lekcje czy jest przerwa.

Klasyczna szatnia za kratami.

Lekcja angielskiego

Każda sala wyposażona jest w tablicę multimedialną, oczywiście komputer oraz projektor.

Sala komputerowa

Serwerownia. Tutaj przechowywane są nowo zakupione tablety leżące w kartonach.

Netbooki, z których dzieci korzystają nie tylko w czasie lekcji, ale mogą je również zabierać do domu.

Roboty. W młodszych klasach prowadzone są zajęcia z robotyki.

Sala gimnastyczna

Stołówka

Plan zajęć zaraz przy wejściu. Zamiast dzwonków, na przerwę i na lekcję, gra muzyka. Jak stałem przy wejściu leciała 10 – cio sekundowa lambada.

Wejście. Do szkoły można dostać się z przepustką. Każde dziecko ma swoją kartę.

Ale nie każde ją nosi ze sobą.

Zima.

Widok po wyjściu ze szkoły.

Część dzieci czeka na autobus, a część idzie do domu na piechotę.

W Itatce nigdy nie było domofonów.

Zamieszkałe bloki w gorodke niczym specjalnie się nie różnią od swoich miejskich odpowiedników np. w Tomsku. Przykład klatki schodowej.

Ale nawet na klatce schodowej, gdzie jest ciepło i czysto, nowo przybyłej osobie, takiej jak ja, trudno się pozbyć uczucia otaczających, porzuconych domów. Miejscowi dawno się przyzwyczaili.

To samo już w mieszkaniu.

Dasza i Żenia odremontowali mieszkanie w Itatce i żyją na bardzo przyzwoitym poziomie. Jako młodzi specjaliści dostają dodatkowe stypendium i ogólnie nie narzekają na warunki w jakich mieszkają.

Zauważają jednak inne problemy.

Szkoła wygląda na nowoczesną i dobrze wyposażoną, ale zakup nowego sprzętu to tylko połowa sukcesu na drodze do zmian i do podwyższenia jakości nauczania. Trzeba również umieć wykorzystywać to co się ma i samemu przejawiać chęć w pomocy rozwoju dzieciom, a z tym, jak mówi Dasza, są niestety problemy.

Oprócz kilku młodych nauczycieli większość grona pedagogicznego, to stary, zgrany zespół, który często ma problemy z obsługą komputerów, tablic interaktywnych itp. Oprócz tego zespół ma swoje przyzwyczajenia i zasady, które wg nich powinny być przestrzegane przez młodych, np: wszelkie konkursy, granty i zgłoszenia do nich, muszą być kontrolowane przez władze szkoły. Jest to zrozumiałe, ale zarówno zatwierdzenie jakiegoś projektu jak i gratulacje z odniesionego sukcesu, zanim dojdą do pomysłodawcy, muszą być przefiltrowane przez najważniejsze osoby w zarządzie szkoły. Musi zostać pokazana rola, jaką odgrywa kierownictwo w życiu i rozwoju szkoły. Pominięcie ich powoduje strach i niezadowolenie równoznaczne z utratą panowania nad sytuacją.

Dasza mówiła o przypadku, gdy w kilka osób pojechali wyjaśnić sytuację z problemem wyjazdu dzieci na wymianę. Zwrócili się z tym bezpośrednio do administracji okręgowej, która opłacała wyjazd, a nie do dyrektora szkoły. Efekt był taki, że zebrano ich potem w szkole i publicznie w obecności starej kadry “žlinczowano”, bo poszli wyjaśniać sytuację bez ich wiedzy. “žZebrano nas wtedy w gabinecie i kazano nam przy wszystkich przeprosić ich i prosić – dosłownie – o wybaczenie za to co zrobiliśmy” – z uśmiechem i zdziwieniem na twarzy opowiada Dasza.

Szkoła jest nowoczesna, dobrze wyposażona, ale – jak mówi Dasza – dzieciom nowości technologiczne potrzebne są tylko dla rozrywki. Gdy muszą muszą wykonywać zadania albo samodzielnie myśleć ich zapał momentalnie znika. Netbooki są fajne do czasu, gdy można na nich grać. Bardzo trudno jest nauczyć dzieci innego myślenia, szczególnie, gdy w domu nikt ich nie mobilizuje do rozwoju. Stołówka jest nowa, przestronna i czysta. “Jednak przeprowadzaliśmy ankietę, w której zadawaliśmy jedno pytanie: W jakim celu chodzisz do szkoły? Prawie jedna czwarta odpowiedziała – żeby zjeść.” – komentuje Dasza.

Dzieci z biednych rodzin, uczące się w szkole, dostają darmowe obiady.

Są pojedyncze przypadki dzieci z czwartych, piątych klas, które nie potrafią czytać, są również tacy którzy, mówią wprost, że im się nie chce uczyć i można im stawiać dwóje (jest to jedyna szkoła we wsi i miasteczku więc dziecka nie można z niej wyrzucić) “žMam takich parę na angielskim. Staramy się ich czymś zainteresować, również poza zajęciami – opowiada Dasza – niedawno organizowaliśmy topienie marzanny. Przynieśliśmy samowar. Przyszło dużo dzieci, dla nich to była prawdziwa frajda, część dzieci, które się tutaj urodziły pierwszy raz w życiu widziały samowar i pierwszy raz piły z niego herbatę, masz pojęcie!?” – pyta się z uśmiechem na twarzy moja znajoma.

“žNiektórym nauczycielom, nie tylko tym z dużym stażem, nie chce się nic organizować dla dzieci. Dostają nieraz od 50 do 90 tysięcy rubli miesięcznie (około 5 – 8 tys złotych) i żyją sobie spokojnie. Dziećmi w szkole mało kto się interesuje – dodaje Dasza.

5 Responses to Nietypowa szkoła na Syberii

  1. Marcin says:

    łšwietny artykuł (^_^)

  2. Agna says:

    bardzo ciekawe i poparte super zdjęciami

  3. Marcin Kalita says:

    Dziękuję :)

  4. Wow, jeśli tyle zarabiają tam nauczyciele, to się chyba przeprowadzę.

    Problem leży w braku szkoleń dla nauczycieli, zarówno tych starszych jak i młodszych. Studiuję filologię angielską i są zajęcia z metodologii, ale opierają się głównie na teorii i czytaniu książek, nawet młodzi studenci nie są przygotowani, aby korzystać ze sprzętu, który oferują szkoły. Poza tym, praca z dziećmi, które zawsze okazują niechęć do nauki bardzo demotywuje do działania. Nie każdy nauczyciel jest na tyle wytrwały, żeby zawsze inspirować do nauki. Wielu brakuje kreatywności lub powołania, czego się nie naprawi…

    • Marcin Kalita says:

      nie we wszystkich szkołach nauczyciele tyle zarabiają
      i nie wszyscy nauczyciele w tej szkole tyle zarabiają
      wysokość wypłaty zależy od wielu czynników zaczynając od dodatków dla młodych specjalistów a kończąc na dobrych relacjach z władzami szkoły.

Leave a Reply to Kasia Mrówczyńska Cancel reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>