Autostopem z Ałtaju. Jegor, Żenia i Wawan.
January 30, 2014
SYBERIA

Ałtaj bijsk autostop nowosybirsk

Pierwszy raz jadę samotnie po Rosji z ałtajskiego miasteczka Bijska do Nowosybirska. Do pokonania mam odcinek około 400 kilometrów. W Bijsku mieszkałem u księdza, Polaka, który gości turystów, podróżników czy po prostu miejscowych mieszkańców, na swojej plebanii. Plebania była jednocześnie domem, schroniskiem, miejscem nauki polskiego i kościołem w jednym. Miejsca dla przybyszów było znacznie więcej niż dla wiernych, którzy musieli się zadowolić kościołem wielkości dużego pokoju i zakrystią mieszczącą się w malutkim pokoiku z komputerem i drukarką, z których, zresztą, sam korzystałem – najbliższe miejsce gdzie był internet. Po paru dniach spędzonych na Ałtaju postanawiam spróbować jak działa autostop w Rosji. Przechodzę przez zapuszczone centrum Bijska, gdzie w krajobrazie przeważają domy z lat 20-30 – tych i 4 piętrowe radzieckie bloki.

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Wychodzę na wylotówkę w kierunku Nowosybirska. Mijając parkingi i przydrożne bary dla kierowców zaczynam łapać stopa. Pół godziny – nikt się nie zatrzymuje. Po godzinie ta sama sytuacja. Staram się iść, żeby nie stać na miejscu. Po chwili zatrzymuje się pierwsze auto. Patrzę na blachy i widzę nowosybirską rejestrację. Pierwsza myśl: lepiej być nie mogło, dowiezie mnie od razu do samego Nowosybirska. Za kierownIcą siedzi kobieta, obok niej mężczyzna. Auto jest japońskie z prawą kierownicą, więc zaczynam rozmowę z nią, a dokładniej ona ze mną: Dokąd potrzebujesz dojechać?  – pyta się.

Ja, patrząc na jedno wolne miejsce z tyłu osobówki, obok sterty kartonów przykrytych kocami: do Nowosybirska.

Ona: W cenie biletu autobusowego możemy cię zabrać.

Ja, lekko zdziwiony: nie mam pieniędzy (skłamałem bo miałem), nie, dziękuję, nie skorzystam.

Ona, zdziwionym głosem: To co, chciałeś tak po prostu za darmo jechać?!

Ja: …no tak, chciałem, żeby mnie ktoś podrzucił w kierunku Nowosybirska. Dziekuję, szerokiej drogi.

Początek trochę nieudany. Mija druga godzina, a ja wciąż nie mogę złapać auta. Jest ciepło koniec kwietnia, a na Ałtaju dopiero co skończyły się kilkudniowe upały z temperaturą dochodzącą do +35 . Nie patrząc na to, że droga jest asfaltowa, to idąc poboczem w powietrzu czuje kurz wzbijany przez pędzące ciężarówki. W uszach i na szyi mam pełno piachu. W końcu zatrzymuje się  nieduża wywrotka. Kierowca – pogodny gość po 30 – tce  podwozi mnie do najbliższego zajazdu, gdzie, wg jego rad, powinienem poszukać kogoś, kto może mnie podrzucić dalej. Już po 10 minutach wchodzę do drewnianego baraku, obok którego stoi parę aut, w tym jedna “žGazelka” –  kopia starego dostawczego forda transita – ze skrzynią, na której stoją dwa konie. Kupuję tam wodę mineralną. Wychodząc z baraku zatrzymuję, wysiadającego z tego samochodu i idącego w moim kierunku, mężczyznę.

Ja: przepraszam jedzie Pan w stronę Barnaulu (leży po drodze do Nowosybirska). Idę w tamtym kierunku, nie podrzuci mnie Pan trochę?

On, leniwym głosem, zatrzymując się na chwilę: Trochę Cie podrzucę. Poczekaj tylko kupię sobie kawę.

Ja: ok.

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Chwilę postałem, zaczekałem na niego i pojechaliśmy. Jechaliśmy długo i powoli. Facet wiózł konie gdzieś daleko z Ałtaju. Z tyłu był ogier i klacz. Siedziałem tak w kabinie “žGazeli” i słyszałem co jakiś czas stukot kopyt na skrzyni i czułem jak trzęsie się kabina. Z boku, na oświetlonym przez rażące słońce poboczu, widziałem tylko cień zarywającego co chwilę swój łeb ogiera i trzepoczącą na wietrze jego grzywę nie mówiąc o czymś jeszcze wystającym  – ogiera wzięło na amory. “žGazelka” przy 70km/h i jego zalotach tak się trzęsła i kiwała na boki, że trzeba było zwalniać. Zwalniać trzeba było nie tylko z tego powodu. Dwa razy zatrzymywała nas drogówka sprawdzająca papiery na przewóz zwierząt, a mój kierowca przeżywał jedynie za stan łysych opon, żeby przypadkiem nie dostać za to mandatu. Ogólnie całkiem przyjemnie się z nim jechało. Opowiadał trochę o wojsku – służył w Kaliningradzie i jedyny pozytywny aspekt, o jakim wspomniał, z okresu swojej służby w armii, to były kasztany, których na Syberii i na Ałtaju nie ma, a które jesienią tworzyły przyjemny i całkiem nowy dla niego widok. Reszta, czyli jedzenie, warunki życia i stosunki wśród młodych poborowych, z różnych części Rosji (chodzi przede wszystkim o zatargi z ludźmi z Kaukazu) nie zostawiły w jego głowie przyjemnych wspomnień wartych opowiadania. Po paru godzinach jazdy wysadza mnie na obwodnicy – skręca do Barnaulu, a ja idę prosto. Poradził mi na odchodnym, żeby zatrzymywać kursujące między miastami autobusy, kierowcy których z checią sie zatrzymają na trasie i wezmą stopowicza jeśli ten zechce zaplacić za przejazd. Cena oczywiście na zasadzie: dogadamy się.  Kierowca też chce sobie coś dorobić.  Nie zdążyłem jednak zatrzymać żadnego autobusu, bo zatrzymał się chłopak w mini busie, który wpuścił mnie do swojej małej kabinki, ale nie mógł zrozumieć dokąd chce jechać (chciał żebym kładł się spać i on po dotarciu do celu mnie obudzi – jechał w zupełnie innym kierunku niż potrzebowałem), więc po około 20 minutach, gdy zrozumiał o co mi chodzi, wysadził mnie na stacji benzynowej, przed rozjazdem, gdzie kończyła się nasza wspólna droga. Na stacji też długo nie postałem – jakieś pół minuty. Zobaczyłem wyjeżdżającą stamtąd “žŻygę” czyli żyguli – brata polskiego dużego fiata. Kolor ciemny fiolet, z tyłu przyciemnione szyby. Auto powoli podjeżdża i uchyla się boczna szyba od strony pasażera.

Dokąd jedziesz? – słyszę od młodego chłopaczka z grzywką-kurtynką na przedzie.

Ja: Do Nowosybirska.

On: To dobrze, my też, pomożesz nam znaleźć dworzec kolejowy. Wsiadaj do tyłu.

Próbuję otworzyć tylne drzwi.

On: dawaj z drugiej strony.

Wsiadam z drugiej. Okazuje się, że z tamtej już ktoś siedzi. A aucie jest ich trzech. Pierwszy, który dopiero co rozmawiał ze mną, pyta się od razu: wiesz gdzie jest dworzec kolejowy w Nowosybirsku?

Ja: no mniej więcej wiem. (byłem tam wcześniej tylko raz i przyjeżdżałem autobusem ale co miałem innego odpowiedzieć?).

On: ja jestem Jegor, to jest Żenia, pokazując na kierowcę, a to jest Wawan, kierując rękę w stronę sąsiada z tyłu.

Wszyscy wyglądają jak typowe chłopaki z rosyjskich bloków. Jadą załatwiać swoje sprawy, jakie – nie mówią. Ubrani klasycznie wyjściowo dla rosyjskich ulic: cienki sweter, czarne spodnie w kant, buty od garnituru (pikolaki) i fryzury – całość na krótko, oprócz grzywki kurtynki na przodzie.

Ja: nazywam się Marcin, jestem z Polski.

Jegor: o k…wa! nieźle… koleś z Polski. Nigdy nie gadałem z kimś z Polski. Poważnie jesteś z stamtąd? Dlaczego zwiałeś ze swojego kraju?

Ja: nie uciekłem, przyjechałem się uczyć na Syberię.

Jegor, z lekkim zdziwieniem: ale dlaczego Rosja, co tu można robić ciekawego?

Ja: podoba mi się język i uczę się go tutaj.

W tej chwili, siedzący z tyłu obok mnie Wawan, z tatuażem wojsk desantowych na lewej dłoni, paląc papierosa z zadartą do góry głową i nie odwracając wzroku w moją stronę, jednocześnie wydychając dym papierosa pyta się: na jakim kierunku się uczysz? Czym się zajmujesz?

Ja: Na filologii, zajmuję się językoznawstwem.

Wawan, po chwili namysłu, ponownie się zaciągając: a… co to w ogóle jest?!

Ja: Taka dziedzina nauki, która zajmuję sie językiem i tym co jest z nim związane.

Wawan: aha.

Wszyscy trzej są w jakimś stopniu związani z wojskiem. Jegor odsłużył swoje jako poborowy, Wawan brał udział w wojnie z Gruzją w 2008 roku, a kierowca Żenia, który milczy przez całą drogę jest żołnierzem zawodowym, służącym kiedyś w Czeczeni. Jedzie dość brawurowo, nieraz wyprzedzając na trzeciego, licząc na rozsądek, jadącego na czołówkę, drugiego auta, które ustępuje nam drogę, zjeżdżając na pobocze albo wyraźnie zwalniając. Jegor wydaje się być najbardziej rozmowny, odwracając się z przedniego siedzenia w moim kierunku: U was tam w Europie to pewnie wszystko jest uporządkowane – mówi – pewnie jest czysto na ulicach, nie? Nie to co u nas: chodniki zasyfione, wyjdziesz przed klatkę i widzisz tylko rozwalone kubły, wszędzie walają się śmieci. Nasze miasto, skąd jedziemy, leży przy granicy z Kazachstanem. Wokół miasta są 4 więzienia. Jak tam może być porządek na ulicy?

Po jakimś czasie wyciągając paczkę papierosów i częstując ich i mnie, pyta: palisz? Wszyscy zaczynają palić.

Jegor: jeśli masz ochotę to pij, częstuj się, nie krępuj się, pokazując mi na litrową butelkę rosyjskiego redbulla.

Jegor często się o coś pyta albo o czymś mówi, np.: …o słuchaj, a jak u was mówią na fajne du….eczki? A jak na brzydkie? U nas np. na jakiegoś smoka można powiedzieć “žbegiemot”… Opowiedz jakiś kawał popularny w Polsce, z czego się u was najczęściej śmieją? itp.

Chłopaki jadą pierwszy raz do Nowosybirska. To, że znaleźli się w dużym mieście, przybywając do niego ze znacznie mniejszego, staje się widoczne, gdy zaczynają krzyczeć, już na ulicach Nowosybirska, przejeżdżając obok jakiejś dziewczyny na obcasach, idącej po chodniku.

Zdzira! Dziwka! – drze się przez okno milczący do tej pory Żenia.

Gdy wjeżdżamy do tunelu, już w Nowosybirsku, Jegor, patrząc na boki: O k…wa, jaki długi tunel… daje radę.

Szukając dworca kolejowego, podjeżdżamy na przystanek.

Żenia do Jegora: zapytaj się czy dobrze jedziemy.

Jegor, wychylając się przez uchyloną szybę do jakichś mężczyzn: Ej, chłopy! Którędy na dworzec?

Po 20 minutach dojeżdżamy do niego. Wysiadam i słyszę od Jegora: staraliśmy się jak mogliśmy, mam nadzieję, że byliśmy pomocni. łšciskam rękę jemu i Wawanowi, dziękując za pomoc i za wspólną podróż. Z Żenią robię to na migi, nie wysiadł z auta. Miałem jeszcze do przejechania 250 km więc pobiegłem na dworzec autobusowy. Autobus do Tomska odjechał 10 minut przed moim pojawieniem się na dworcu. Więc czas oczekiwania na następny, spędzam na spacerze po centrum Nowosybirska.

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Poniżej kilka zdjęć z Ałtaju.

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Ałtaj bijsk autostop rosja nowosybirsk

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>