Kiży
March 7, 2013
PETERSBURG - MURMAłƒSK. STOPEM ZA KRąG POLARNY

Oaza spokoju na jeziorze Onega, drugiego co do wielkości jeziora w Europie.  Jest koniec maja. Ciepło i słonecznie. Na wyspę dostaję się radzieckim wodolotem. Po drodze mijam mniejsze lub większe bezludne wysepki.  Na Kiży uczula się turystów, żeby przemieszczali się po drewnianych podestach lub ścieżkach wyłożonych drobnym żwirem; chodzenie po trawie grozi ukąszeniem przez żmije. Na powierzchni paru hektarów mieszka około 30 osób i wszyscy pracują jako przewodnicy lub konserwatorzy zabytków drewnianej karelskiej i rosyjskiej zabudowy. Odłączając się od  turystów (na szczęście nie ma obowiązku spacerowania wyłącznie z grupami zorganizowanymi) wykorzystuję 3-4 godzinny czas na zwiedzanie chodząc po cichej i praktycznie wyludnionej wyspie. Grupy turystów w ogóle nie słychać i nie widać – cerkiew, domki, spichlerze i wiatraki są w większości przypadków bardzo oddalone od siebie. Gdzieniegdzie widać pojedyncze osoby pracujące przy naprawie czy odbudowie drewnianego domu, na drodze w oddali wydziela się sylwetka wolno idącej osoby, gdzieś indziej wlecze się mały traktor. Wszystko to włożone między duże odcinki czasu wypełniane nieprzerywanymi podmuchami wiatru. Przy wejściach do domów, warsztatów czy cerkwi, ubrane w kurtki (w zacienionych miejscach czuć jeszcze  zimowy chłód) siedzą kobiety – piloci oprowadzający wycieczki po “žswoich” pomieszczeniach.  Żeby przeniknąć, do niektórych z nich trzeba przejść, pochylając się, przez niskie drzwi wejściowe (niskie dlatego, żeby zapobiec utracie ciepła zimą). W środku panuje cisza i spokój. Zrekonstruowane wnętrza i wystrój na wzór 19-sto wiecznych izb przenoszą niejako w świat życia, które toczyło się na wyspie dziesiątki i setki lat temu.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>