Autostop. Pietrozawodsk – Murmańsk. Kulturalny bandytyzm.
March 7, 2013
PETERSBURG - MURMAłƒSK. STOPEM ZA KRąG POLARNY

Sankt Petersburg Murmańsk Pietrozawodsk Karelia autostop Rosja

Do Murmańska mam 1000 km i wiem, że raczej ciężko jest  pokonać tą odległość w ciągu jednego dnia jadąc stopem. Nie mam żadnego planu zatrzymywać się gdzieś po drodze (tak naprawdę to i miejsc do przystanków nie ma za wiele). Przy drodze las albo jeziora, albo bagna. Dzień od samego rana jest pochmurny. Wydostaje się z Pietrozawodska. Pomagają mi w tym dacznicy (jest sobota) w dość dużych ilościach jadący na swoje “žogródki”, potem podwozi mnie  Rosjanin mówiący o sobie, że jest Karelem. Potem parę przesiadek. Następnie próby zabrania się ciężarówkami, ale kierowcy na parkingach i stacjach benzynowych nie chcą mnie podwieźć. Raz zatrzymuje się mężczyzna z żoną jadący na daczę. Podchodzę do auta i widzę jak kierowca wysiada, otwiera bagażnik i wyciąga worek foliowy, który ścieli mi na tylnym siedzeniu żebym go nie zabrudził swoimi (jak mu się wydaje) brudnymi ciuchami. Potem jeszcze  godzinna jazda z człowiekiem z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Najzwyczajniejsza rozmowa o wszystkim i o niczym, zero aluzji czy pytań po co, w jakim celu do Murmańska itp. Następnie trochę górek. Idę po wzniesieniu, nie staram się nikogo złapać, chcę po prostu dojść na górkę. I zza moich pleców czuje podmuch tira, który zwalniając zatrzymuje się na poboczu. Podbiegam do kabiny. Tam siedzi młody gość z uchylonymi drzwiami i łokciem opartym na kolanie.

Ja: Dzień dobry. Сhcę się dostać do Murmańska, podrzuci mnie pan trochę?

On, bez słowa przymykając oczy i kiwając głową zgadza się.

Wsiadając, nie wiedziałem jak daleko z nim dojadę. Okazało się, że daleko. Ponad 600 km. Zajęło to  jakieś 10 godzin czyli prawie cały dzień i pół nocy, przy czym noc wyglądała jak wieczór, który potem od razu zmienił się w krótki świt by o 4 rano być już dniem – byliśmy już za Kręgiem Polarnym. Te 10 godzin były jednak najbardziej milczącymi godzinami jakie spędziłem z jakimkolwiek kierowcą. Starałem się naprowadzać na jakiś temat: o życiu, zainteresowaniach, jego pracy, wojsku, Rosji, samochodach, Finlandii, podróżach… i wyglądało to mniej więcej tak:

Ja, już w trakcie rozmowy: …sam tam nigdy nie byłem, ale w pierwszej kolejności właśnie tam chciałbym pojechać…  a są jakieś miejsca, kraje, które pan chciał by zwiedzić, zobaczyć?

On, po paru sekundach zastanowienia: Nooo… w sumie to wszędzie chciałbym pojechać.

Ja: Ale może są jakieś konkretne kraje?

On, po paru sekundach zastanowienia: Nooo… Finlandia.

Ja: Finlandia? A dlaczego?

On: Leży blisko stąd.

Przy każdym temacie musiałem go ciągnąć za język. Bywały pauzy trwające po 40 minut. Ale trafił się jeden  temat, który był zwieńczeniem innego zaczętego jeszcze przez  kierowcę Siergieja (tego od reklamówek), z którym jechałem do Pietrozawodska. Siergiej mówił o pewnym schemacie działającym w Murmańsku: przy wjeździe do miasta drogówka zatrzymuje ciężarówki. Jeśli TIR pojawia się pierwszy raz, to kierowca płaci 2 tys. rubli, każdy kolejny wjazd do miasta kosztuje 300 rubli. Jak się zorientować czy jesteś nowym czy stałym bywalcem w Murmańsku? Bardzo łatwo. Wystarczy pokazać wizytówkę.

Taką właśnie podaje mi, małomówny kierowca, z którym jadę. Sięgając wcześniej ręką w kąt przedniej szyby  ściąga z klipsa różową wizytówkę z numerem telefonu. Jest to przepustka do miasta. Do czego upoważnia wizytówka? Przede wszystkim spokojnie poruszasz się po mieście, tzn. nikt ci nic nie zrobi, nie przebije opon czy nie ukradnie  towaru, co może mieć miejsce, gdy nie masz zamiaru płacić “žza wjazd” do Murmańska. Oprócz tego, numer na wizytówce, to numer “žserwisu miejskiego” dla kierowców ciężarówek: gdy potrzebujesz kupić papierosy, gazetę, jedzenie, gdy zabłądziłeś w mieście lub nie wiesz jak dojechać do konkretnego magazynu lub musisz znaleźć warsztat, kupić część zapasową czy zamówić prostytutkę dzwonisz pod dany numer i odpowiedni ludzie przemieszczający się po mieście samochodami pomogą. Płaci się tylko za to co oni przywiozą, sama usługa pomocy jest bezpłatna. Oczywiście czasem trzeba czekać, jeżeli nikogo nie ma w pobliżu. Za paczką papierosów rzecz jasna też nikt nie będzie specjalnie jechać przez całe miasto, ale ogólnie jak słyszę od swojego kierowcy nikt na nich za bardzo nie narzeka. Jest to  forma nietypowego haraczu, bo przy wjeździe do miasta płaci się nie tylko za “žochronę”, ale i za usługi pierwszej pomocy.

Sankt Petersburg Murmańsk Pietrozawodsk Karelia autostop Rosja

Po kilku godzinach jazdy droga z asfaltowej zmienia się w plac budowy ze średnią prędkością jazdy 3-4 km/h. Potem bliżej granicy Kręgu Polarnego i do samego już Murmańska droga znów zamienia się w asfaltową równą nawierzchnię. Około pierwszej w nocy dojeżdżamy do punktu kontrolnego dla ciężarówek (drogówka i ważenie samochodów na końcowej granicy Karelii). Mój kierowca prez CB radio próbuje mi załatwić transport do Murmańska, ale wszyscy nocują tam na parkingu i czekają do rana. Wysiada ze mną i podchodzimy do jeszcze jednego TIRa, ale jego właściciel nie za bardzo ma ochotę na to, żeby brać mnie ze sobą. Nie lubię się narzucać więc się żegnam, dziękuję za pomoc i odchodzę. Idę przez strefę kontrolną dla samochodów, po bokach przy posterunku stoi cała masa ciężarówek, obok nich stoi policjant z drogówki w asyście chyba 10-ciu bezdomnych psów. Ludzie zazwyczaj pokonują to miejsce poruszając się w samochodzie a nie na piechotę, ale jemu to nie przeszkodziło zatrzymać mnie i sprawdzić moje dokumenty. Zdziwił się trochę, obejrzał i oddał paszport, a ja poszedłem dalej odprowadzany przez watahę obszczekujących mnie kundli. Po 10 – ciu minutach zatrzymuje się łada. Młody wyluzowany chłopak (na wygląd podpity albo lekko “žspalony”) podwozi mnie zaledwie parę kilometrów bo, jak mówi, znajomi czekają na niego na imprezie w sąsiednim miasteczku i musi na najbliższym zjeździe odbić w prawo. Na następny samochód nie trzeba długo czekać. Zatrzymuje się para jadąca z Moskwy. Ostatnie 250 km jedziemy szybko i bez przystanków. Po drodze, dopóki nie przysypiam na siedzeniu podziwiam wspaniałe krajobrazy,  niebiesko-różowo-białe jeziora, w których odbijają się pokryte jeszcze śniegiem wierzchołki “žChibin”. Potem, bliżej Murmańska sceneria za szybą staje się do bólu ponura z szaro-piaskowymi kamieniami jako głównym elementem miejscowego krajobrazu. Po trzech godzinach słuchania popsy lat 80-tych, biernego palenia i zaznajomienia się z planami pary w czarnych skórach i rękawiczkach na najbliższe godziny, zatrzymujemy się na szerokiej ulicy w Murmańsku. Wysiadam i idę za miasto, bo tam mam nocleg na oddalonym osiedlu, posiadającym status miasta nazywającego się tak samo jak znany na całym świecie napój – idę do Koli.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>