Wyp***laj! Czyli wizyta na syberyjskiej wsi.
February 10, 2013
SYBERIA

Niedaleko  Tomska w Zachodniej Syberii leży miasteczkowa wieś. Miasteczkowa dlatego, że stoją tam bloki przypominające miasto. Wieś, między innymi, dlatego, że ponad połowa tych bloków od prawie dwudziestu lat stoi pusta i zapuszczona. Wieś nazywa się Itatka. Jest dość rozciągnięta i można podzielić ja na dwie części: domki i bloki. Pierwsza to typowe drewniane nieduże domy, z którymi sąsiadują dwa główne sklepy “žw centrum”, po wejściu do których człowiek od razu czuje, że przyjechał na wieś. I to nie ze względu na asortyment w środku i wystrój samych sklepów, a ze względu na spojrzenia sprzedawczyń i kupujących. Ich ciekawość znajduje odbicie przede wszystkim, w tzw. mierzeniu z góry na dół i stałej obserwacji nieznanych gości. Druga część to wspomniane bloki. Jest ich tam około 10 –ciu z czego ponad połowa jest pusta od momentu, gdy swoje mieszkania wraz z rodzinami opuścili stacjonujący tam wojskowi. Wyrazistym przykładem opuszczonego domu jest jeden blok, w którym połowa bram i wszystkie mieszkania w nich są puste a połowa jeszcze zamieszkana. Wygląda to tak, że np. dwa sąsiadujące ze sobą balkony ukazują ostry kontrast; na jednym (na rozpadającej się betonowej płycie, która kiedyś pewnie była balkonem) z częściowo zamurowanym oknem leży rozbite szkło i jakaś ziemia, dwa metry obok, na drugim suszy się pranie na tle przebijających się przez szybę firanek. Jest to wymowny i dość poruszający obraz. Ludzie egzystują w na wpół wymarłym miejscu i oddech betonowej pustki i ciszy odczuwają każdego dnia.
Do Itatki przyjechałem ze znajomą Nataszą i jej chłopakiem Saszą. Stoję obok jednego z opustoszałych bloków. Próbuję zrobić zdjęcie panoramiczne i widzę jak w kadr powoli wjeżdża gość na starym trzykołowym motorze. Stoję więc i czekam, aż “žwyjedzie” z kadru i w tym momencie słyszę od niego: “žEj, rozwalić ci tą latareczkę?”. Parę sekund ciszy i słyszę ponownie od podjeżdżającego 45-sto letniego “žpodpitego” gościa: “žRozwalić ci tą latareczkę, nie masz co robić? Co fotografujesz?”.
Ja: Stało się coś? Ciebie fotografuję?
On: Co?
Ja: Ciebie fotografuję?
I ni stąd, ni zowąd słyszę od niego: Wyp***laj!
Ja: Sam wyp***laj!
On, siedząc dalej na motorze: Co k***a, co powiedziałeś?! Chodź tutaj!
W tym momencie, czując kłopoty, podchodzi Sasza i pyta się go spokojnie: Co się stało, w czym problem?
On: Po co robicie zdjęcia?
Sasza: A co, nie wolno, zakaz jakiś jest?
On: Po co wam to?
Sasza: Po prostu tak, fotografujemy dla siebie.
On: Co, macie chrapkę na te mieszkania?
Tak idiotycznego pytania się chyba nikt nie spodziewał
Sasza: Nie, po prostu fotografujemy opuszczone budynki.
On: Szukacie problemów?
Sasza: Jakie problemy? Po prostu robimy zdjęcia.
On: Chcecie mieć kłopoty?
Sasza, widząc, że rozmowa nie ma sensu: Żadnych problemów, zaraz stąd pójdziemy.

Gość jeszcze coś tam poburczał, Sasza postał przy nim, on odpalił motor i pojechał przez rozmoknięte pomiędzy blokami grzęzawisko. Porobiliśmy jeszcze zdjęcia i poszliśmy dalej, tam, gdzie stały opuszczone i rozgrabione budynki administracyjne, sala gimnastyczna, basen itp. Po drodze widać było “žnaszego motocyklistę”, siedział obok jednej z bram zamieszkanego bloku i darł się tak, że było go słychać prawie na całe “žmiasto”.
Sasza komentuje: “žW takich miejscach z takimi kretynami lepiej nie wdawać się w dyskusję. Tutaj (na Syberii) na wsiach zazwyczaj jest tak, że ludzie się nudzą, nie mają co robić, często piją i szukają tylko powodu, żeby się z kimś potłuc. Tym bardziej jak we wsi pojawiają się obcy tacy jak my. Mają wtedy rozrywkę i sposób na zabicie monotonii”.


Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>