Autostop. O krok od Bieguna. Samotny marsz.
January 20, 2013
KOłYMSKI TRAKT

Trakt Kołymski Jakucja  Biegun Zimna autostop Rosja

Wychodząc z Tomtoru najpierw dobre 40 minut błądzę po samej wsi, natykając się na dwa “žskrzyżowania” kilku polnych dróg. Wszystkie są jednakowe, głównej tam nie dostrzegam. Przechodzę obok cmentarza z drewnianymi nagrobkami, przypominającymi małe domki o wysokości metra. Idę po drodze, do końca nie mając pewności, że to jest ta właściwa. Z naprzeciwka jedzie “žłazik”, zatrzymuję go, pytam czy idę w prawidłowym kierunku do Ojmiakonu. Okazuje się że tak, więc spokojnie, bez zmartwienia podążam przed siebie. Jest bezchmurnie i bardzo mroźno (jak wychodziłem od Denisa było -50 °C). Mam przy sobie dwie lustrzanki: cyfrówkę i analog. W pierwszej bateria siadła po 40 minutach, w drugiej mniej więcej po tym samym czasie całkowicie zamarzł obiektyw i spust. Idę dalej. Najpierw dookoła widzę tylko płaskie połacie oślepiającego śniegu, potem pojawiają się pojedyncze krzaki na poboczach i białe wzgórza na horyzoncie. Idę cały czas ruszając palcami u rąk, od czasu do czasu machając rękoma w rytm marszu i regularnie ostukuję delikatnie nos i policzki. Po ponad godzinie, na wąskiej drodze wciąż nie ma żadnych aut. W czasie marszu słyszę tylko swoje kroki na ubitym śniegu i swój oddech wraz z biciem serca, gdy się zatrzymuję. Robię to po to, żeby popatrzeć na to co mnie  otacza. Patrzę na krzaki, drzewa, wzgórza i nic nie słyszę. Absolutne wakuum. Widzę to, co opisałem, ale tego nie “žczuję” z powodu braku jakiegokolwiek dźwięku. Bardzo dziwne i zarazem przyjemne uczucie. Dla mnie jest to na tyle nowe i interesujące doświadczenie, że graniczy ono z podziwem oraz przeplatającym się z nim strachem. Gdy ściągam rękawiczki narciarskie, żeby wyczyścić nos i próbuję potem z powrotem włożyć do nich rękę one są już sztywne. Musi minąć parę minut zanim zmiękną i zaczną przypominać materiał a nie twarde gipsowe odlewy dłoni. Mija druga godzina i nadal żadnego auta. Cisza zakłócana jest tylko moimi krokami. Słońce stoi w zenicie. Cały czas idę z przekonaniem, że nawet jeśli nie będzie żadnego samochodu po drodze to przy prędkości z jaką się poruszam (ok. 3-5 km/h) do wieczora dojdę do Ojmiakonu. Po drodze mijam zamarznięty, porzucony w rowie motor. Mija następna godzina, cały czas jestem w ruchu. Zatrzymuję się tylko raz, żeby się załatwić, tak przy okazji: mocz przy -50 °C nie zamarza.  Nawet nie myślę o tym, że jeśli bym sobie np. skręcił nogę, to byłoby ze mną kiepsko. Zamarznąć w takich warunkach bez ruchu nie jest czymś skomplikowanym. Jestem skupiony na tym, żeby wszystkie części ciała, szczególnie te najbardziej narażone na działanie niskich temperatur nie marzły. Dodatkowo czuję jak, od wydychanego powietrza, zbierają mi się pod nosem i wokół ust coraz większe grudy lodu, które osiadły na wąsach i brodzie. Od czasu do czasu czyszczę nos ze śluzu i wygląda to jak wydmuchiwanie drobnych białych kryształków sypiących się strumieniami z nosa. Czwarta godzina, to zmiana drogi w bardziej krętą. Idąc dalej chowam się za kolejnym zakrętem i, nagle, odwracając się widzę zza pleców wyjeżdżającego “žłazika”. Zatrzymuje się. Za kierownicą siedzi młody chłopak, poznaje w nim tego samego, którego parę godzin wcześniej pytałem o drogę. W środku, z przodu oprócz niego, dwójka pasażerów. Z tyłu czwórka: dwie kobiety i ich córki, które ustępują mi miejsce przesiadając się na kolana swoich mam. Jestem z tyłu piątym pasażerem, na dokładkę z plecakiem. Wszyscy są Jakutami. Z uśmiechami na twarzach pytają się skąd jestem i widać, że słysząc moją odpowiedź w głowach przetwarzają sobie pytanie – byli już tu Polacy czy nie? Turyści już dawno przestali być dla miejscowych czymś niespotykanym. Mówią mi, że przeszedłem około 15 km. Po 30 minutach jazdy wjeżdżamy już do Ojmiakonu, który jest nieco rozsypaną wsią, z rozrzuconymi po niej domkami i z paroma ścieżko-drogami na jej terytorium przecinającymi czasem nieduże wysepki sosnowego lasu.

Trakt Kołymski Jakucja  Biegun Zimna autostop Rosja

Po 2000 km spędzonych na samotnych marszach, jeździe samochodami, rozmowach i oglądaniu tego, co widziałem przez okna aut, w których się poruszałem docieram do celu, do najzimniejszego miejsca na ziemi stale zamieszkanego przez ludzi.

Jeszcze jako ciekawostkę wspomnę o jednej rzeczy. Gdy wychodziłem z Tomtoru mówiono mi: “žIdź cały czas prosto”. Jednak, gdy jadę w “žłaziku” on, na kilometr, może dwa przed samą wsią, skręca z drogi “žgłównej” w lewo. Okazuje się, że Ojmiakon leży trochę na uboczu. Przy skręcie oczywiście żadnej tabliczki czy kierunkowskazu nie ma. Idąc na piechotę, nieświadomie, pewnie minął bym to miejsce i poszedł bym prosto, w bezkresną dal po starej drodze prowadzącej do Magadanu. Nie wiem jak i przede wszystkim, kiedy w takim przypadku doszedł bym do Bieguna Zimna…

2 Responses to Autostop. O krok od Bieguna. Samotny marsz.

  1. Afrik says:

    Trochę więcej zdjęć by się przydało. Opis byłby wtedy pełniejszy. Swoją drogą ciekawe co Pan piszę, że kierowy niechętnie udzielają pomocy gdy widzą jakieś zepsute auto na poboczu. Koperski pisze co innego, lecz część swoich przygód prawdopodobnie wymyślił na potrzeby książki. Bardzo interesuje mnie północ Syberii, więc aż się ucieszyłem jak trafiłem na tą stronę. Fajne przygody Pan przeżył.

    • admin says:

      Odnosnie pomocy też to było dla mnie dziwne, ale powtórzyłem to co mi powiedziano. To co pojawia się na blogu, to są albo cytaty, albo zasłyszane opowieści. Staram się to za każdym razem podkreślać. Jeśli coś piszę (od siebie) o danym miejscu to również akcentuje to jako wypowiedłº subiektywną. Sam nie lubię przekoloryzowanych opowieści mających na celu pdtrzymać jakiś stereotyp, który jest w cenie w świadomości jakiegoś społeczeństwa. Dla przykładu fajnie jest napisać, że trasa Lena ciągnie sie na przestrzeni tysiąca kilometrów i nie ma tam ani grama asfaltu i ludzie którzy się wybierają w trasę to biorą zapasy jedzenia, paliwa i broni (jak to pisał jeden z polskich autorów) bo tam jest tak niebezpiecznie. O bezpieczeństwie na Lenie tez pisze na blogu i też są to opowieści tych którzy pracują tam od wielu lat.

      Pozdrawiam

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>