Kiedy ludzi traktuje się gorzej niż worki ziemniaków.
December 19, 2012
SYBERIA

        Tak naprawdę zjawisko to występuje w większości rosyjskich miast, w których miałem okazję być.  Ta sytuacja o której teraz opowiem, nie jest czymś wyjątkowym. Pewna rozmowa, a raczej  mała przepychanka słowna z konduktorką komunikacji miejskiej w Omsku, dała mi do zrozumienia, że czasem trudno “žczuć się człowiekiem” w Rosji.
Jadę w połowie pustym autobusie ze znajomymi z couchsurfing”™u, Tanią  – dziennikarką jednej z miejscowych  gazet i Paszą jej mężem. Kierowca ma dość agresywny styl jazdy. Wciska gaz, po czym gwałtownie hamuje, manewruje, wyprzedzając inne autobusy i samochody. W końcu na jednym ze skrzyżowań chcąc zdążyć na żółtym, mocno przyspiesza, ale kiedy orientuje się, że jednak nie zdąży, zaczyna silnie hamować. Na szczęście wszyscy pasażerowie siedzą, więc nikt nie upada. Po tym wszystkim, zwracam się do Tani:
Ciekawe – mówię,  – czy jak by wiózł swoją  rodzinę lub kogoś kogo szanuje, to jechałby tak samo?  Czy może by się chociaż zastanowił, że wiezie ludzi a nie bydło?
Mówiłem to do mojej znajomej, ale wtrąciła się konduktorka, siedząca obok kierowcy i pobierająca opłatę za przejazd: Mamy spóźnienie na trasie.
Ja: I to jest dla pani usprawiedliwienie jego stylu jazdy? Jedzie tak, jakby wiózł nie ludzi, a worki z ziemniakami.
Ona: A co, stało się coś panu?! Siedzi pan cały, więc w czym problem?
Po tej odpowiedzi zrozumiałem, że mówimy całkiem o czymś innym, więc już nic nie odpowiedziałem, nie widząc sensu dalszej rozmowy.
Wysiedliśmy na przystanku i Pasha mówi do mnie: Nie masz racji, Marcin. Kierowcom autobusów często zajeżdżają drogę marszrutki (miejskie mini busy) i żeby uniknąć zderzenia są oni zmuszeni wykonywać takie manewry.  Poza tym kierowcy autobusów są profesjonalistami z minimum piętnastoletnim doświadczeniem i są jednymi z najlepszych w mieście. Zrozumiałem, że tak jak w przypadku konduktorki, mówimy i zwracamy uwagę na różne sprawy. Ona skupia się na swojej pracy, Pasza broni kierowców i przekonuje mnie do ich umiejętności, a ja zwracam uwagę na to, że brak im świadomości, że pracują dla ludzi i są (przynajmniej w jakimś stopniu) odpowiedzialni za tych, których wiozą.
Gdy zaczęliśmy dyskutować bardziej nerwowo Tania przerwała naszą rozmowę, zwracając się do męża: Pasza! Nie kłóć się. Przyzwyczaiłeś się do tego, wyrosłeś w tym, więc nie masz z czym porównać, nie masz punktu odniesienia.
Po tych słowach obaj zamilkliśmy i już nie wracaliśmy do tej rozmowy.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>