Siewierobajkalsk – klub disco, rosyjski bilard i wędkowanie pod lodem.
December 19, 2012
BAM. POCIąGIEM W POSZUKIWANIU MROZU.

Podróż zacząłem z Tomska. Pierwszym przystankiem był Siewierobajkalsk. Jeden dzień, dwie noce i jestem na miejscu. Dostaję się do niego pociągiem (najzwyklejszą plackartą – jazda autostopem zacznie się nieco później). Jest to moja pierwsza  podróż Koleją Bajkalsko-Amurską (BAM) i pierwsze miasto, które odwiedzam na tej trasie. Mieszkam tam u Jury, młodego biznesmena zajmującego się turystyką na północy najgłębszego jeziora na ziemi. Jura mieszka w jednym rodzinnym akademiku tzw. siemiejnaja apśaga (ros. семейная общага)  z kumplem Andriejem, który jest specjalistą ds. ochrony środowiska na Bajkale i jego żoną.  Andriej i Katia mieszkają  we dwójkę w jednopokojowym mieszkaniu bez kuchni. Często z nami przebywa jeszcze brat Andrieja, Artiom.

Siewierobajkalsk BAM Kolej Bajkalsko-Amurska

Siewierobajkalsk to typowe radzieckie miasteczko (około 25 tys. mieszkańców) powstałe w latach 70 wraz z budową BAM”™u; czteropiętrowe bloki, stojące przy ulicach noszących nazwy, np. 60-lecia ZSRR. Dalej sklepy, domy towarowe, a dokładnej jeden dom towarowy, przypominający mi o tym, że 15-20 lat temu Polska wyglądała podobnie; bary, kluby w tejże stylistyce. Jeden, który odwiedzam (o wdzięcznej nazwie “žAniuta”) wyglądał jak bar dworcowy z firankami, zasłonami i jedną dla wszystkich toaletą oraz hitami rosyjskiego popu klasy B. Na wejściu stoją dwie kobiety w wieku około 50 lat z identyfikatorami na piersi z imieniem i imieniem odojcowskim. Odpowiadają one zarówno za szatnię jak i za ochronę. Jest to w zasadzie formalność, bo wszyscy wszystkich tutaj znają. Do klubu przyjeżdżam z Jurą, Artiomem i ich znajomym, który dołączył do nas jeszcze, jak byliśmy na bilardzie, rosyjskim bilardzie. Rosyjski bilard jest dla mnie wspaniałym odzwierciedleniem mentalności typowego, szarego rosyjskiego człowieka, w którym można dopatrzeć się głównych cech jego charakteru. Wielkość – rozmiary większe niż tradycyjny stół, to samo dotyczy kul. Prostota – kule dwóch kolorów, jedna czarna, a reszta białych. Zasady – główny wariant tej gry jest taki: wygrywa ten, kto pośle więcej kul do łuz niż jego rywal. Nie ma miejsca na różnorodność – krótko i konkretnie.

Zatem jesteśmy w klubie, wspomniany znajomy z bilardu, Kalian jest miejscowym tzw. priblatnionnym (ros. приблатненный), czyli zna odpowiednich ludzi, ma kontakty i z nim jesteśmy bezpieczni. Wchodzimy, płacimy za wejście 100 rubli (około 10 zł) i stoimy przy barze, dziewczyny w miniówkach, na obcasach, z makijażem i fryzurami z przed kilku sezonów. Zgubiliśmy Kaliana, ale już po chwili przychodzi i woła nas do siebie. Jak na miejscowego przystało ma stolik w pomieszczeniu dla VIP-ów, miejsce to wyróżnia się tym, że jest tam ciszej i nikt nie tańczy, a na stołach są obrusy. Zamawiamy wódkę, pokrojone cytryny, sok i zakąski – wątpliwie wyglądające plasterki kiełbasy i boczku. Potem przychodzi Tatiana, żona Kaliana, która łamie trzy zasady klubu: płatne wejście, kurtka w szatni i żadnego alkoholu ze sobą. Jej zachowanie świetnie kwituje Andriej mówiąc: “žMai pravila prasty, mnie da pizdy”. Tania wchodzi, mówiąc: “žJa na chwilę do męża”. Podchodzi do stolika bez biletu, w kurtce, a z torebki wyciąga na stół pół litra wódki “žSajany”. Reszta wieczoru to klasyczna impreza, czyli znajomi Kaliana, większość z nich nie wiadomo czym się zajmuje, wszyscy oczywiście witają się z nim, a on co chwilę gdzieś wychodzi, coś tam z kimś załatwia i trzeba przyznać, że robi to dyskretnie, a jego zachowanie oraz rzekoma pozycja bardzo nie rzucają się w oczy, choć są zauważalne. Kalian jest pół Buriatem, pół Rosjaninem, średniego wzrostu, wiek 27-30 lat, ubrany jak większość przeciętnych Rosjan (na co dzień i od święta) w pikolaki – buty ze szpicem, spodnie od garnituru i koszulę bez krawata. Przy naszym stoliku jest dużo ludzi, przede wszystkim dużo jego znajomych, cały czas ma miejsce ich rotacja, dużo tych samych pytań: “co robisz w naszym miasteczku, jak tam wygląda życie w Europie” itp. Klub zamykany jest o 4 rano i wszyscy wychodzą na zewnątrz, kto ma ochotę idzie do domu, a komu jeszcze mało do innego baro-klubu. Jak mi potem mówiono idą tam przede wszystkim niedopici i ci, którzy mają ochotę poklepać się po gębach. My idziemy do domu. Po tym wieczorze mam w telefonie kilka nowych numerów – rezultat dobrze spędzonego czasu i nowych “žaniutowych” znajomości; numer jakiegoś Romy, Wowy, Stasa i kogoś tam jeszcze w liście kontaktów.

Wstajemy około 9 rano, dzień wcześniej umawialiśmy się na łowienie ryb nad Bajkałem. Jezioro zazwyczaj całkowicie zamarza w lutym. Teraz jest połowa stycznia, a akwen zamarzł tylko w promieniu 100 metrów od brzegu. Grubość lodu około 20-25 cm. Plan jest taki: wykłuć w lodzie 10-15 otworów w odległości 20 metrów od siebie, w kilku z nich złowić trochę malutkich rybek, a następnie zapełnić nimi, jako przynętami, pozostałe miejsca. Następnego dnia rano wrócić i pozbierać ewentualne trofea. Sam lód na jeziorze z charakterystycznymi pęknięciami, tworzy swego rodzaju pajęczynę. Bajkał jest sejsmologiczne niebezpiecznym terenem i codziennie występuje tam kilka małych, nieodczuwalnych dla człowieka trzęsień ziemi. Pęknięcia maja szerokość zaledwie kilku centymetrów, jednak im dalej od brzegu, tym sprawa wygląda poważniej i jest czymś normalnym w praktyce kierowców, jeżdżących po jeziorze, “žprzeskakiwać” przez 20-30 centymetrowe pęknięcia, rozpędzając się samochodem do odpowiedniej prędkości. Północny Bajkał nie został jeszcze tak bardzo zanieczyszczony jak południowa jego część, gdzie biznes turystyczny jest już bardziej rozwinięty. Woda tutaj jest czysta, sam ją piję, nabierając rękami – potem zapłacę za to spękanymi od wiatru wargami. Połów ryb obywa się na leżąco, z głową niemalże wtuloną w otwór w pokrywie lodowej – tak łatwiej jest wypatrywać ewentualną zdobycz. Kujemy lód, łowimy, wygłupiamy się, imitując rosyjski hit ostatnich miesięcy na youtube http://www.youtube.com/watch?v=TY1ymotP0P0 , pijemy gorącą herbatę z termosu, jemy bułeczki z ziemniakami i mięsem, ale oprócz jednej małej rybki nic więcej nie udaje się nam złapać. Po jakichś trzech godzinach kończymy nasz “žpołów”.

Siewierobajkalsk BAM Kolej Bajkalsko-Amurska

Siewierobajkalsk BAM Kolej Bajkalsko-Amurska

Siewierobajkalsk połów pod lodem BAM Kolej Bajkalsko-Amurska

Siewierobajkalsk połów pod lodem BAM Kolej Bajkalsko-Amurska

Siewierobajkalsk połów pod lodem BAM Kolej Bajkalsko-Amurska

Siewierobajkalsk Bajkał BAM Kolej Bajkalsko-Amurska

Siewierobajkalsk Bajkał BAM Kolej Bajkalsko-Amurska

Leave a Reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>